Kolczyki w uchu: jak wygląda piercing ucha?

Historia przekłuwania uszu jest dosyć długa – archeolodzy podają, że pierwsze dowody na wykonywanie takich zabiegów pochodzą z okresu ok. 3500 lat przed naszą erą. Moda na noszenie kolczyków nie przeminęła, natomiast warunki, w jakich tego dokonujemy z pewnością zmieniły się na bardziej bezpieczne i higieniczne. Co warto wiedzieć o piercingu tej części ciała? Przekonaj się, czytając nasz artykuł – z pewnością Cię zaskoczymy. 

Rodzaje kolczyków w uchu – tradycyjne i awangardowe

Czy wiesz, że wyróżniamy klika rodzajów kolczyków w uchu, ze względu na miejsce piercingu? Przebijanie uszu jest zabiegiem, który zwykle kojarzy się z płatkiem ucha. Nic bardziej mylnego. Możemy przekłuć właściwie każdy fragment małżowiny usznej, jednak różne miejsca wiążą się z rozbieżnością stopnia skomplikowania zabiegu oraz nasileniem odczucia bólu. Dla większego uproszczenia podzielmy ucho na trzy partie – płatek, zewnętrzna część, oraz środek małżowiny usznej.

Piercing ucha – jakie rodzaje kolczyków nosimy w płatku (earlobe)?

Sklepy dla pasjonatów piercingu pełne są produktów o obco brzmiących nazwach. Podobnie jest z partiami ucha – używa się głównie angielskich terminów, choćby ze względu na zwięzłe brzmienie. Tradycyjne odmiany kolczyków znamy chyba wszyscy – sztyfty, inaczej zwane wkrętkami, kolczyki wiszące, a także modne co jakiś czas kolczyki-koła. Płatek ucha to także świetne miejsce na ozdobę typu tunnel (po polsku – tunel). Ten rodzaj piercingu zaczyna się od tradycyjnej dziurki w płatku. Następnie powiększa się otwór, dopasowując stopniowo kolczyki o rosnącej średnicy. W końcu w uchu powstaje wolna przestrzeń. Ten rodzaj przekłucia powinien być przemyślaną decyzją – trudno będzie, bez ingerencji chirurgii plastycznej, odwrócić jej skutki. Pamiętajmy też, że niezależnie od wszystkiego, cala małżowina uszna, a więc i płatek, powiększa się wraz z wiekiem.

Przebijanie uszu – jakie rodzaje piercingu i kolczyków?

Patrząc pod względem odległości od kanału słuchowego, jak i bliskości twarzoczaszki, przebijanie chrząstek najbliżej głowy jest dość popularnym trendem wśród piercerów i pasjonatów kolczykowania. Tragus to nazwa pojedynczego przekłucia chrząstki (pasują do tego kolczyki typu labret – dłuższe pręty, zakończone płaską płytką, z zapięciem na drugim końcu). Z kolei anti-tragusem nazywamy przebicie takiej samej drobnej chrząstki, znajdującej się w niewielkiej odległości w poziomie, zaraz za małym zagłębieniem. Co się sprawdza? Biżuteria typu pręcik, inaczej podkówka. Nie zapomnijmy o przebiciu, które nazwano snug – to ta sama wysokość, co tragus i anti-tragus, tyle, że zupełnie na zewnątrz. Snug jest wyjątkowy, ponieważ to piercing podwójnej warstwy chrząstki (dobry kolczyk do snuga to długa sztanga, ewentualnie banan). Conch jest obok snuga, tyle, że odrobinę bliżej kanału słuchowego – nazywamy tak przekłucie tylnej części ucha, tzw. ścianki (dla wymagających – może być opcja inner oraz outer conch). Polubi się z wkrętką (sztyftem) lub małą sztangą. Wróćmy do małżowiny bliżej twarzy – o przebiciu daith mówimy wtedy, gdy jest to piercing chrząstki, która znajduje się odrobinę powyżej tragusa. Idealne do daitha są podkówki, najlepiej ozdobne.

Helix, rook – nazwy niczym z powieści Sci-fi? Nie, to rodzaje piercingu ucha!

Pora na kolejne typu piercingu – pozostajemy dalej przy części ucha bliżej czaszki. Forward helix to przebicie chrząstki blisko twarzoczaszki, w jednej z wyższych partii ucha. Jeśli przesuniemy się nieco po obwodzie półkola, jakim jest brzeg małżowiny usznej, możemy zrobić sobie zwykłego helixa.  Co włożyć? Mamy do wyboru kilka opcji: kolczyk-sztangę, małe kółeczko albo labret (ten ostatni w przypadku forward helixa). Czym jest rook? To piercing partii ucha położonej na tym poziomie, co forward helix, jednak odrobinę głębiej; to okolice daitha, jednak inna odnoga rozgałęziającej się chrząstki. Jaki kolczyk do rooka wybrać, żeby osoba nosząca go czuła się komfortowo? Banan albo zaokrągloną sztangę.  Smakowity i kontrowersyjny kąsek piercingu zostawiliśmy sobie na koniec:  industrial to małżowina przekłuta w dwóch miejscach, w poprzek. Producenci kolczyków nas rozpieszczają – możemy znaleźć wiele rodzajów długich sztang do industriala.

Wiele kolczyków – różne możliwości konfiguracji

3 kolczyki w uchu? To dość powszechne. Wytrwani znawcy piercingu, np. influencerka Red Lipstick Monster, mają po kilkanaście sztuk w jednym. Jakie kompozycje prezentują się najbardziej interesująco? W końcu możemy zmieścić te kilka sztuk na jednym płatku ucha naraz, tylko po co? Możemy pobawić się geometrią, wybierając któryś z układów na planie trójkąta. Przykładowo – earlobe, helix i forward helix. Dwa earlobe’y, a do tego masywny industrial – też brzmi nieźle. Po wpisaniu w wyszukiwarkę serwisu Instagram hashtaga „#earpiercings” znajdziemy aż kilkaset tysięcy inspiracji.

Przekłuwanie uszu w domu – czy to bezpieczne?

Zwykle eksperymentów z piercingiem dokonujemy w wieku nastoletnim, nie zawsze dysponując odpowiednimi warunkami do robienia tego samodzielnie. Ważne jest, aby przestrzegać zasad higieny (sterylny kolczyk i igła, a także dezynfekcja miejsca piercingu, to absolutna podstawa). Pamiętajmy też o tym, że różne obszary ucha oznaczają inne poziomy trudności wykonania zabiegu (unikajmy polecenia bolesnego i skomplikowanego przebicia – typu industrial czy snug – niedoświadczonej koleżance). Wizyta w dobrym salonie nie jest dużym wydatkiem – płatki uszu to kilkadziesiąt złotych, natomiast za większy projekt, taki jak np. industrial, zapłacimy średnio sto lub sto kilkadziesiąt. Renomowane studio używa do piercingu sterylnych narzędzi oraz antyalergicznych kolczyków, dzięki czemu unikamy jakichkolwiek komplikacji po zabiegu przekłucia ucha.